Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie

“Większy niż szafa” / “Bigger than a wardrobe”

Opublikowano 2 lipca 2019

Większy niż szafa / Bigger than a wardrobe, red. Maciek Duchowski, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie, Warszawa 2018, 184 s., ilustr.; 24 cm; proj. graficzny Aleksandra Kot

 

Tytuł [monografii towarzyszącej wystawie] odwołuje się do jednej z anegdot z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Prof. Aleksander Kobzdej mawiał do studentów: „Malujcie obrazy nie większe niż szafa, aby można je było za nią wstawić”. Odłożona za mebel realizacja odchodziła w zapomnienie. Traciła na widzialności i tym samym skazywano ją na milczenie. Przestrzeń za szafą może być miejscem unicestwienia realizacji, które dany twórca zamierza prędzej czy później schować. Mogą to być kompozycje, których autor się wstydzi – prace nieudane, komercyjne i tworzone bez przekonania. Jednak, z czego artysta nie zawsze zdaje sobie sprawę, może być wręcz odwrotnie, gdyż za szafę niejeden twórca schowałby dzieła bardzo wartościowe. Ze względu na błąd w ocenie, brak dystansu czy intymny charakter prace te nie są przeznaczone do publicznego pokazu. Akt chowania dzieł za szafę za każdym razem może mieć odmienny wydźwięk. Świadomość istnienia prac, których artysta nie wystawia na światło dzienne, zmienia perspektywę oglądu jego oficjalnych kompozycji. Czy prawda o œuvre danego twórcy kryje się wyłącznie w kompozycjach schowanych, wstydliwych, intymnych czy może w pracach poddanych publicznej ocenie? Wydaje się, że należy szukać jej pomiędzy, ale czy mamy prawo żądać oglądu i oceny dzieł, których twórca nie chce upubliczniać?

 

Na wystawie Większy niż szafa zaprezentowano prace Tomasza Milanowskiego, Arkadiusza Karapudy, Jana Mioduszewskiego, Pawła Bołtryka Hebana, Janusza Oskara Knorowskiego i Maćka Duchowskiego. Celem było uchwycenia kryteriów, według których artyści dokonują selekcji dzieł na te upubliczniane i te chowane. Selekcja ta najczęściej jest ruchoma, tak samo jak zmienna może być idea, dla której buduje się wizerunek własnej twórczości. Co warunkuje jej zmienność? Czy wytyczne dyktowane przez mainstream, czy może upodobania artysty niezależne od głównego nurtu w sztuce? Nieprzypadkowo jako punkt wyjścia do rozważań nad pokazanymi pracami wybrano przytoczoną na wstępie anegdotę, gdyż uczestnicy wystawy, podobnie jak niegdyś Aleksander Kobzdej, wywodzą się z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, a obecnie są jej pedagogami. Artyści niejednokrotnie tę anegdotę słyszeli. Każdy z nich mierzy się z tradycją powojennego malarstwa warszawskiej Akademii i każdy na przekór Kobzdejowi często eksponuje obrazy większe od szafy. W kontekście ich dzieł stajemy przed pytaniem: Co oznacza uprawianie wielkoformatowego malarstwa i jakie związane są z nim wartości? Oficjalne realizacje o wielkim formacie zostały na wystawie skonfrontowane z obiektami, by tak rzec, wyciągniętymi zza szafy, które najczęściej są niewielkie. Są to prace, których ekspozycji autorzy pierwotnie nie planowali. W ten sposób twórczość artystów została sproblematyzowana wewnętrznie – zarówno w obrębie samej siebie, przez porównanie realizacji oficjalnych z nieoficjalnymi, jak również zewnętrznie – w obliczu dzieł innych artystów. Dzięki temu ekspozycja odkrywa konkretne strategie artystyczne oraz intymną przestrzeń za szafą każdego z twórców, co można potraktować jako zaglądanie do obiektów wypartych ze świadomości. […]

 

Artyści wystawy Większy niż szafa doskonale zdają sobie sprawę, że wielki format uwypukla przesłanie dzieł, skutecznie chroni je przed tak zwaną gadżetyzacją i niebezpieczeństwem zbanalizowania zawartej w nim treści. To ujawnia dystans autorów wobec wymogów rynku sztuki, gdzie małoformatowe obrazy znacznie łatwiej jest wyeksponować i sprzedać. Prywatni kolekcjonerzy najczęściej kupują prace niewielkich rozmiarów, które po zapakowaniu w dekoracyjny papier stają się ładnymi prezentami, gotowymi do wręczenia. Takie podejście do malarstwa, wraz ze wspomnianą „gadżetyzacją”, nadaje dziełu charakter towaru, produktu o wartości łatwo przeliczalnej na realną sumę pieniędzy. Artyści takiemu podejściu do malarstwa się sprzeciwiają. Wielkie kompozycje stosunkowo rzadko są przedmiotami transakcji handlowych. Duży obraz mocniej oddziałuje na widza i na przestrzeń wokół niego. Wielkoformatowy obiekt jest o wiele bardziej kontekstualny, intensywniej wchodzi w relację z przestrzenią. Poprzez niejednoznaczną grę z percepcją odbiorcy oraz napięcie powstające na styku iluzji z rzeczywistością może skutecznie intrygować i zaczepiać. Uczestnicy wystawy chcą w ten sposób przywołać widmo konceptualnego paradygmatu, aby zmierzyć się z nim jako artyści malarze. Konceptualizm lat 70. skutecznie wyparł malarstwo ze sceny artystycznej, znacznie nadwyrężył i zdewaluował jego tożsamość umocowaną w materialnym wymiarze. W następnej dekadzie malarstwo powróciło i od tamtego czasu oferuje nowe sposoby obrazowania. Oczywiście, dzieje się to nie tak dynamicznie jak przed konceptualizmem. Mimo to współczesny widz, za sprawą kultury popularnej, jest znieczulony na obraz malarski.

 

(fragmenty tekstu kuratora wystawy Marka Maksymczaka Obraz większy niż szafa)

Teksty: Marek Maksymczak, Anna Markowska, Stach Szabłowski, Paweł Drabarczyk